Bartek Fetysz: "Into You".

Wiadomość: -Ej, a widziałeś klip Joanna Liszowska? A ja w ogóle jakiś ciemny, może to przez okulary przeciwsłoneczne, które traktuję jako ochronę przeciwludzką - nie, nie widziałem. Fetysz Wonder. Isn't she lovely? Poczułem się jakby mi ktoś po raz pierwszy zaserwował "dotyk, który boli całe życie". Dotyk anioła. Olśnienie. I przynajmniej nie mam na myśli płyty Edyty Górniak, która była Mount Everestem jej osiągnięć muzycznych. No to wbijam na Youtube i zapuszczam. Aśka, gra w "Przyjaciółkach" fryzjerkę. Wygląda jakby te kudły miała doczepiane na rzepy. Nie znoszę jej serialowego wizerunku. Łysiejąca wersja Violetty Villas albo laski, którą w nocy ostrzygł rybak z "Koszmaru Minionego Lata" (wyjaśnijcie mi, jak to możliwe, że w nocy, kiedy ktoś opierdala Cię na rzodkiewkę to śpisz dalej i się nie budzisz?). 

Klip zaczyna się od modernizacji wizerunku Morticii Addams, która własnie pochowała Festera albo co najmniej Gomeza Addamsa. W żałobnej peruce przerzuca przez palce i siebie piach, zupełnie jak obracana klepsydra. Przedziwnie wisi jej podbródek. To przez te włosy na Samarę z "The Ring". Ujęcie numer dwa: spomiędzy prześcieradeł wyłania się Joanna Dziewica, piękna, zjawiskowa. Bo nie można jej odmówić urody. I jedzie, że "I am into you". W chórkach (uwaga) Zara Larsson - światowo. Ujęcie trzecie. Joanna jako Mała Syrenka gotowa do bycia napastowana przez Urszulę leży w kłakach. Chyba przyniesiono do tej sceny wszystkie kołtuny, które doczepiono jej w "Przyjaciółkach", plus te, które sama jako fryzjerka obcięła lub raczej zleciła, bo ona zawsze ma tam kwestię "dokończysz panią?". I ktoś tą panią dokańcza, ale nigdy nie pokazują efektu końcowego. Kiedy ona leży tak w tych doczepach, zamiast Urszuli, która zaraz zapierdoli jej glos, kładzie się na nią książę Eryk. Ciemnoskóry, bo teledysk ewidentnie skierowany jest do światowego, masowego widza. I oni tam idą w Baja Bongo. A może i w Coco w Czambo. Nie mogę się zdecydować. I potem odsłona czwarta: Joanna jako Storm z X-mena. Pioruny, ulewa, burze, normalnie Shazza, bierz co chcesz, nawet deszcz. I jest to odsłona dramatyczna, w której chyba dochodzi, bo splatają ręce w odcinającej przepływ krwi szczelności roznamiętnienia. Klip kończy się wizerunkiem Joanny ocalonej. Wyszła żywcem ze studni, w której miała być zatopiona. 

Powiem tak, wyłączcie klip – Aśka ma zajebisty glos. Pierwsze skojarzenie? Pink. Bo to jest kawałek w jej stylu. Ostatni album tej wokalistki to trochę jak źle dobrany wibrator do cipki, ale ona nic nie musi już nikomu udowadniać. Na żywo jest lepsza niż większość pop piosenkarek razem wziętych. Liszowska nagrała kawałek, który mógłby się znaleźć w zestawieniu najlepszych list przebojów światowych stacji radiowych. To nie jest wybitne. Dzisiaj muzyka popularna to pasza. Konserwant. "Into You” jest komercyjne w pizdu. Ale wpada w ucho. Totalnie nie moja bajka, ale po komentarzach na YouTube widzę, że się podoba. Moja jedyna uwaga, Asiu – kiedy śpiewasz “YOU” w ostatnich minutach tego arcydzieła, to nie rozdziawiaj papy jakbyś była dopiero co wylęgniętą sikoreczką gotową do karmienia – bo “you” wypowiada się z ledwo co otwartymi ustami w przeciwieństwie do “YEAH”, kiedy morda jest prawie gotowa do zrobienia komuś głębokiego gardła. You (aka “ju”), Kochana. Usta w ciupkę. A nie, że szukasz kurwa echa w górach i drzesz ryja “JANOOOOOSIK DO DOMU”.            


fot. Ariel Majtas

fot. Ariel Majtas

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.