Pigout X Fetysz: Podli i Obli 3.

shutterstock

Drogi PigOucie, 

 

Wybacz, że odpisuje z takim poślizgiem jakby mi nawilżacza zabrakło, ale od 21 do 22 jestem niedostępny. Oglądam brytyjski “Love Island”. Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się. Mam aplikację, grę, jestem uzależniony. To moje guilty pleasure. Skoro moje życie miłosno-seksualne nie istnieje, to oglądam innych, kiedy się zakochują i bzykają. Taki algorytm. Wiem, że trudny do skumania. Zawsze byłem matematycznym zerem. Żadne tam Warsaw Shore czy inne Big Brothery. Tylko udawana miłość. Wchodzę w to jak w masło. Rok temu laska zastanawiała się na głos - o co chodzi z Brexitem? Czy Brexit oznacza, że nie będą mieli w Anglii drzew i nie będzie mogła wyjechać na wakacje do Hiszpanii? Kiedy ciągle wymaga się od Ciebie inteligentnych felietonów i ripost to przynajmniej w domu, w czasie kiedy nic nie piszesz zasługujesz na odmóżdżenia. Tak ja funduje sobie minety z głupoty innych. Ostatnio udało mi się jednak dojść słuchaj. Na koncert Spice Girls. Moja była szefowa nie dojechała i się nie pokazała, wiedziałem, że tak będzie. Ryja darłem tak przy “Viva Forever”, że na drugi dzień zastanawiałem się czy oby nie grałem poprzedniej nocy w jakim pornolu “Głębokie gardło i wrzaski”. Nie grałem. Ale do roboty przyszła asystentka Beckhama i żeśmy mu buty projektowali na mecz. Oto mój hajlajf. Nowy punkt w CV. Nikt takiego w Polsce nie ma. A ja taki sfrustrowany. Powinienem być dumny.  

Pigu, bo my tu tak gadu gadu, ale weź mi coś opowiedz więcej o sobie, na przykład, znak zodiaku i takie duperele, bo Marta Płusa, felietonistka z naszej ekipy się na tym zna i zrobi Ci natychmiastowe rozeznanie osobowości. A jak wyślesz zdjęcie dłoni to ja Ci też powróżę, bo ja czytam z rąk, ale nie uleczam przez ekran. Co jesz w trakcie czytania tego listu? Co pijesz? Otwórz się trochę, boś jakoś zamknięty jesteś, a ja jestem ciekawy Ciebie, Przyjacielu. Czytałeś “Bravo” przed pierwszym razem czy szedłeś na żywioł? Ja napisałem tam fałszywe opowiadanie, dostałem 50 zeta. Od zawsze wiedziałem, jak się bogacić. Szkoda, że nie mam tych umiejętności na starość. Ostatnio poleciały mi wszystkie współprace w mediach ze względu na “ciecia budżetów”. Znowu będę biedny. Wtedy, w latach 90-tych byłem biedny, bo Kiler mi zaklejała “te strony”. I do dzisiaj nie wiem co opublikowali, bo dostawałem zaklejone. Do dzisiaj życie miłosne mam zaklejone na Super Glue. Już chyba nie odkleję. Jak to się robi, że się znajduje samicę i robi dziecko i jest się szczęśliwym? Czy jesteś szczęśliwy w tym pampersowo-osranym tatusiowym życiu? Odnajdujesz się w kupie? Nie wali Ci rozpuszczalnikiem? Nie rozpuszcza nozdrzy jak kokaina?

Celebryckie newsy. Ania Wyszkoni wypuściła nowy song stulecia. Kiedy byłem z fryzury emo i miałem lat osiemnaście (potem łysiałem) słuchałem jej zespołu Łzy. “Uczę się Ciebie na pamięć” coś tam z połamanymi palcami. Miałem tak wykrzywione serce po mojej pierwszej miłości, że nawet słuchałem Dody aka “Mam tylko Ciebie”. Ale uważaj, Anka w Juracie, pod księżycem, wyje tak: “Zapomnijmy się jak dzieci” - pod sutanną? “Wieczór gęsty jest jak miód”. “Letni szał, uderza nam do głowy, jak napój kolorowy”. Kto kurwa pisze jej te teksty? Po “ten pan, ta pani są w sobie zakochani” nie spodziewałem się zbyt wiele, ale wait, to nie koniec: “Co się zdarzy to się zdarzy, jutro będzie co ma być". Czyli takie Carpe Diem ale z PESELEM z Gowidlina?

Twoja ulubienica, Gonia aka Chomik ponoć się przejadła w kraju i teraz zamiast 12 tysięcy za wyjście bierze tylko 6. Odłóż jeszcze trochę i wreszcie będziesz miał szanse spotkać swoja idolkę jak rozbijesz swoja świńską skarbonkę. Ostatnio pisałeś gdzieś o modzie – Ciebie moda interesuje? To ja Ci koszulkę zrobię - “Głodny i Podły” - w sinokoperkowym różu i z modnymi dziurami. Będziesz wyglądał jak po zapasach z prosiakiem przed jego ubiciem. Męsko.

W Polsce Parada Równości - popierasz czy od razu jak większość Polaków masz wizje kakao i nie masz bzika na punkcie Nesquika? Mam tez nadzieje, że odróżniasz homo od pedo, a jak nie, to ja Ci to kiedyś wytłumaczę. Oskar Netkowski, dziennikarz z WP, słał mi filmy z rzeczywistymi namiotami z centrum Warszawy, w jeszcze bardziej rzeczywistym czasie, w co trudno mi było uwierzyć i myślałem, że to fikcja, albo ze horror kręcą “Uwstecznienie”. Niestety nie była to ani fikcja, ani horror i tam zbierali podpisy przeciwko pedofilskiej seksualizacji dzieci z logo LGBTQ. Nie myślałeś o emigracji? Chcesz dzieciaka wychowywać w takich umysłowych zaświatach?

Moje życie to ostatnio dom – praca – dom – Love Island – regeneracja – powtórz.  Nie ma w tym nic zjawiskowego ani ciekawego. Ale powiem Ci, że wole wieść swoje życie tu i być biedny i wolny w Londynie niż żyć w kajdanach umysłowości i bogaty w Polsce. To juz jednak wiesz. Wielokrotnie mówiłem, ze Polska to pierd Europy.  

Pozdrawiam

Fetysz 

pl1.png

Drogi Bartku, 

 

Aleś mnie przetrzymał z tym listem. Już się zacząłem martwić, czy Cię czasem nie porwali, jak wracałeś z koncertu świeżo zreaktywowanych Spice Girls (wiem, że jesteś psychofanem), albo gorzej, obraziłeś się za rołstowanie Michała Wiśniewskiego w Opolu i stwierdziłeś, że friendship over, bo nie ma takiego heheszkowania z Twoich kolegów. Umysł podpowiadał mi milion pokręconych scenariuszy, ale że nie masz dla mnie czasu, bo oglądasz patostreamy, to bym się nie domyślił... a powinienem.

Nazwa "Love Island" już kiedyś obiła mi się uszy i mimo iż nie widziałem żadnego odcinka, intuicyjnie wyczuwałem w tym kolejną hybrydę "Warsaw Shore", tymczasem piszesz, że to totalnie inna jazda. Czyli, że co? Zamiast Karyn i Sebiksów, bzykają się tam nobliści? Swoją drogą czytałem niedawno, że Polsat robi polską wersję tego szoł i prowadzenie zaproponował Karolinie Szostak, ale ta odmówiła, bo ponoć  po ekstremalnym schudnięciu został jej wiszący fladyr na brzusiu i nie bardzo chce się z nim pucować w bikini. Doskonale to rozumiem i odmówiłbym z podobnych względów. Poza tym sam piszesz, że tam schodzi regularne #Bang, a Karolina na pewno taka nie jest.

Chcesz faktów o mnie? Spoko. Skorpion, rocznik '85, miłośnik trzypiętrowych burgerów i chilloutowych wieczorków przy szklaneczce whisky. Ulubiony film "Matrix", ulubiona książka "Król szczurów",  ulubiony kawałek "Wish U were here" Floydów, ale polskimi, storytellingowymi rapsami też nie pogardzę. Można powiedzieć, że z Taco Hemingwayem mam to samo, co Ty ze Spice Girls. Dłoni nie pokażę, bo będziesz się śmiał, że mam palce jak Berlinki.

Co do "Bravo", to wiadomix, że czytałem. Najbardziej lubiłem listy do redakcji z palącymi problemami ówczesnych nastolatków, w stylu: "Drogie Bravo, rozdziewiczyłam się kaszanką, jak żyć?". Do tego obowiązkowo fotostory, które było wtedy taki samym cringowym guilty pleasure, jak obecnie "Trudne Sprawy". Muszę jednak zaznaczyć, że w momencie, kiedy zaczęła się faza na "Bravo", już dawno miałem czarny pas z wiedzy o kobiecej anatomii i byłem uznanym teoretykiem z zakresu doprowadzania babeczek do potrójnego orgazmu. Wszystko za sprawą starszego brata, z którym za młodu dzieliłem pokój i który to w środowe wieczory oglądał na PRO7 program z fikołkami "Liebe Sunde". Tylko udawałem, że śpię, a tak naprawdę jednym okiem podglądałem i chłonąłem wszystko, o czym tam mówią. Dzięki temu byłem jedynym 8-latkiem na dzielni, który znał imiona wszystkich Gumisiów i równocześnie wiedział, czym jest łechtaczka. Przy okazji nabawiłem się srogiej traumy do języka niemieckiego.

Nowej piosenki Ani Wyszkoni jakimś cudem udało mi się nie usłyszeć, niestety nadziałem się na znacznie większe zło. Na piosenkę Joanny Liszowskiej. Nie, to nie jest pomyłka. Joanna Liszowska naprawdę wystartowała z karierą muzyczną, a jej debiutancki kawałek "Into You", ma już 73 odtworzenia na jutubie. W tym trzy moje, bo musiałem się upewnić, że dobrze usłyszałem. Powiem tak, producent próbuje komputerowo przerobić Liszowską na Rihannę, ale ewidentnie w Polsce mamy gorsze kompy niż w LA, dlatego wyszło, jak wyszło. Z kolei, jeśli chodzi o teledysk, to Joanna szczuje w nim cycem, a że ma czym oddychać, to skojrzyło mi się z inną naszą diwą operową - Ewą Sonnet. Pamiętasz jeszcze Ewę Sonnet i jej paździerzowy kawałek "... i R'n'B"? To są właśnie te klimaty. Nie polecam.

Powiedzieć, że piszę o modzie, to przesada. Czasami zdarza się, że jadę rowerem przez miasto i widzę, że pod salonem H&M ludzie rozkładają namioty. Zaciekawiony, wyrywam przypadkową osobę z tłumu i pytam, co tu się odjaniepawla, na co dostaję odpowiedź, że jutro rusza sprzedaż wspólnej kolekcji H&M i Moschino, a że do sklepu trafi ograniczona ilość sztuk, to wszyscy przyszli wcześniej, żeby zaklepać miejsce w kolejce. Wracam do domu, odpalam neta, żeby sprawdzić, o co to wielkie halo, paczę, a tam w propozycji dla mężczyzn, pstrokate bolerko do pępka i leginsy slim fit w tygrysie cętki. Nie muszę być Wróżbitą Maciejem, żeby sobie wyobrazić  sensację, jaką bym wywołał, przychodząc tak odjebany do korpo. Ale od Ciebie T-shirt biorę w ciemno. Na pewno zaserwujesz dla mnie taki wzór, że jak w niedzielę wbiję na bazarek, to ludzie pomyślą, że jakiś VIP przyszedł i zaczną prosić o autograf.

Gruby kaliber zostawiłeś na koniec - parady równości. Otóż jestem bardzo wyluzowany i nikomu pod kołderkę nie zaglądam. W parady się nie angażuję się, bo mam ważniejsze sprawy na głowie (wydłubywanie kłaczka z pępka), ale jakby co, to na antymanify rzucać kamieniami też nie chadzam. Ot jestem neutralny jak Szwajcaria. Wszyscy homoseksualiści, których znałem (czas przeszły, bo odkąd mam dziecko, nie mam znajomych) byli spoko i w sumie niczym nie różnili się od heteryków, no chyba że liczymy przerysowaną ekspresję i przesadne uwielbienie dla Beaty Kozidrak. Jak ktoś jest spoko, to jest spoko bez znaczenia, jakiej jest orientacji, wyznania i koloru skóry. Jakbyś mi powiedział, że wolisz chłopców, to nic by to między nami nie zmieniło, bo co mi do tego? Gorzej, jakbyś przy mnie zamówił kebaba z kurczaka. Zero tolerancji dla kurczaka. Mam jednak problem z ludźmi, którzy przychodzą na parady w lateksowych gaciach, z łańcuchami przepuszczonymi przez sutki, z wystającymi z tyłka pawimi piórami i wymachują 1,5 metrowym dildem. Oni faktycznie sprawiają mi dyskomfort. Odbieram to na zasadzie, że ja nie chcę nikomu zaglądać pod kołderkę, za to oni bardzo chcą mnie przymusić, żebym jednak rzucił okiem na to, co się tam wyprawia i w dodatku oczekują, że dam im lajka, bo jak nie, to jestem homofob. Nope, tak się nie bawię. Póki nikt nikomu nie wchodzi na głowę, dla mnie luz. Ekstremom mówię fuck off, i to działa obustronnie. Ale wiesz co jest najbardziej rozczarowujące? Że Ci moi koledzy homoseksualiści, w ogóle nie próbowali mnie wyrywać. Odbieram to personalnie.

Dobra kończę, bo się rozpisałem. Liczę, że w kolejnym liście mi się zrewanżujesz i też napisz o swoich popkulturowych zajawkach oraz podzielisz opinią na temat Pyrkonu (coś jak parada równości dla nerdów). Pozdro 600 i do następnego.

P.S. Pytałeś jeszcze, czy nie myślę o emigracji? Nie myślę! Przynajmniej nie  w taki sposób, o jakim mówisz. Intensywnie za to kombinuję, jakby tu uzyskać niezależność finansową i móc sobie pracować zdalnie z dowolnego miejsca na świecie, mając totalnie w dupie, kto jest aktualnie przy korycie. Mam nadzieję, że jak już kiedyś wspólnie wydamy książkę, to tak się właśnie stanie.

Pig  


11873355_969218406454238_8931634581920786808_n.png

Głodny, zły i brzydki. Miłośnik trzypiętrowych burgerów, fan popkultury, entuzjasta podróży i kontestator rzeczywistości. Za gruby na hipstera, zbyt leniwy na influencera, w sam raz na blogera. Wbija kij w internetowe mrowisko od 2015 roku (PigOut.pl). Jego specjalność to roastowanie celebrytów, biczowanie polityków, wytykanie fuckupów oraz darcie łacha z całej reszty. Nie brzydzi się sarkazmem, ironią i glutenem.

Facebook

Blog

Instagram


fot. Ariel Majtas

fot. Ariel Majtas

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.