Bartek Fetysz: "#metoo #hetoo #shetoo"

 
grafika: Paweł Jaskólski

grafika: Paweł Jaskólski

Tag #metoo, czyli każdy facet to gwałciciel, a każda szmata to szlachcianka. Po polsku: kobieta wyzwolona. Fakt, że karierę przez łóżko albo jacuzzi robi się od zawsze, nie oznacza, że trzeba się na nią zgadzać. Mnie też oferowano kiedyś wsad banana w moją szarlotkę. Podziękowałem. Nie pojechałem na wieczorny casting do Limehouse Mansion. Kariery asystenta projektanta mody nie zrobiłem. Nie było Fetysz split. Proste.


Zacznę z grubej rury. Wątek molestacji (tak, specjalnie używam tego słowa) pozwolił wielu celebrytkom przypomnieć o sobie publiczności. Wynurzyć się z otchłani zapomnienia, zmartwychwstać z cmentarza pogrzebanych nadziei albo nieco odkurzyć. Nie mówię tu o rzeczywistych ofiarach molestowania, którym kończono kariery, grożono, które gwałcono, odebrano prawo głosu, kobiecość czy męskość. Wiem, że takie sytuacje istnieją. Nie tylko zagranicą, ale i w Polsce. Słynne są przecież castingi w pokojach hotelowych i w szlafrokach z foki. Nie będę żonglował nazwiskami. Mamy kilka takich celebrytko-aktorek, które się pokazują w EL-EJ, Bóg wie jakim cudem i za czyje pieniądze, na tych "światowych" dywanach, w kuluarach, z brzuchem wypełnionym nasieniem z Alei Sław. W kraju opowiadają na ściankach i kanapach o spełnionym American Dream. Jakim dream? To, że mają rolę wystroju pokoju albo prześcieradła w “American production” nic nie znaczy. Żeby to była chociaż rola trzecioplanowa, a tu nawet nie stażystka. Obowiązkowo cycki na wierzchu. Minuta na ekranie. Milcząca. Milczenie owiec w towarzystwie gwiazd pierwszoligowych. "No, byłaś w tej scenie, grałaś martwe ciało, denatkę, zgodnie z talentem, aktorskie drewno, zachwyt ekipy, cisza na planie, taka ważna scena! Kogo tam grałaś?" - pytają dziennikarze w kraju. Kurwa, zasłonę dymną. Co za przełomowy moment w światowej kinematografii! Polka grająca zwłoki! 


Pecha mają te nasze Polki. Tyle się nawypinają, naspotykają, a tu montaż jak w Azja Express kiepski, sceny wycięli, a dupa boli. Przecież się prowadzały, niektóre nawet podpisały kontrakt na ciążę i alimenty, żeby stykało na waciki z kryptonitu. Nieświadome były układu – dupa = rola? Jak wciągały kreski z fiuta to nie wiedziały, co robią? Myślały, że żrą luksusowe paluszki Lajkonika za darmo na Hollywoodzkiej emigracji? Czy może były już odurzone wizją rychłego sukcesu? Jak dawały aktorom czy producentom za rolę to też zgwałcone? Czy pół-zgwałcone? Czy jeśli przyzwalają, a producenci biorą, ale nie dają roli to czy jest to też gwałt? Powiedzmy to głośno wreszcie - #metoo oprócz ważnego komunikatu dało też przyzwolenie na wybielanie się ze zwykłego kurwienia. 


Po Weinsteingate przyszła kolej na innych, amunicja nieskończona, polowanie na jądra. Nagle po latach wszystkie wyszły z szafy, a gdzie były, jak je molestowano? Rozumiem – wstyd, psychoza. Wiem. Ale gdzie byli ich koledzy? Świadkowie? Jak to, bo ja nie rozumiem, doświadczasz przemocy albo widzisz przemoc i nie idziesz na policję tylko do domu, pobite gary, my się z Tobą nie bawimy, głowa w piasek? Gdzie ci mężczyźni, wielcy obrońcy kobiet z planu? Matt Damon otwarcie wyznał, że o wszystkim wiedział i co? Nico. Po co rezygnować z dolara? Każdy na zimno kalkuluje czy się opłaca czy nie. Albo skandal pedofilski jakiś czas temu temu. Kiedyś Michael Jackson, potem Polański i Kevin Spacey, ale ten rozegrał to najgorzej. Że niby się położył na chłopca i tego nie pamięta, bo był zalany, ale że był zalany to już pamięta? Zaskakujące. Nowa teoria pijaństwa. Kiedy jednak ciśnienie w dupie rośnie, a kariera chyli się ku upadkowi to, dlaczego by się nie zakryć coming outem i byciem homo? A w zasadzie odkryć? Nagle pod warstwą kremu hetero, okazuje się, że to homo, nowa formuła, Kevin niespodzianka, więc normalne, że na chłopca się kładzie. Za takie zniewagi powinien do usranej śmierci grać w House of Cards za darmo i mieć po zdjęciach więziennie czyszczone wrzeciono. 

Wszyscy lubimy młodszych. Ale dlaczego, kiedy zaczęto otwarcie rozmawiać o pedofilii w Neverland to wszystkie gwiazdy zacisnęły usta jak pośladki w trakcie przyjmowania pierwszego chuja? Przy akcji Surviving R.Kelly wszyscy mieli cos do powiedzenia, a przy Jacksonie – Silent Night, Holy Night.


Zamiast mówić o rodzimych machlojkach, lepiej być złotoustą niemową. Po co mówić o producentach którym się daje? Po co mówić o panujących układach? Artystki nauczone Dubajem, zbiorowo milczą, nie chcą kończyć ledwo iskrzących się karier. A tak przynajmniej raz w roku przelew idzie na konto. Dwa, w zależności od reżysera. Chyba że figurują na tajnych listach dam do towarzystwa rozdawanych pod stołami bogaczom, wtedy jeżdżą na "koncerty" sezonowo. Przyjeżdżają obwieszone złotem. Koncert wyprzedany, wszystkie otwory zajęte. Jak chodzą okrakiem to znaczy, że publiczność dopisała.


Zagotowało się i w modzie. Nareszcie pochowano karierę Terry Richardsona. "Wujek Terry", jak kazał się do siebie wielokrotnie, pieszczotliwie zwracać, zazwyczaj młodym dziewczynom bez portfolio, dawał najpierw do wypolerowania swoją lachę. Czy miał do tego prawo? Nie miał. Czy modelki były do tego zmuszane? Nie były. Miały dwie możliwości, bramka po lewej i bramka po prawej. Musiał być ZONK wymalowany na twarzy, bo ty tu na zdjęcia do pracy, bo bez pracy nie ma kołaczy, a tu ci sznycel zwisa między oczami i teraz szarpać jak Reksio szynkę czy raczej w tył zwrot? IDŹ NA CAŁOŚĆ! IDŹ NA CAŁOŚĆ! Bramka numer jeden - wygrałaś polerowanie. Bramka numer dwa - drzwi, wychodzisz. Jak wynika z bogatego portfolio fotografa, większość wybierała bramkę numer jeden, wejście wujka w siebie i swoje, wątpliwe, wejście do świata mody. Finał uwieczniony na zdjęciach. Te które wykorzystał, zgoda, wykastrować, dożywocie, sprawiedliwość dla gwałcicieli, ale hola - te które pozowały z jego penisem i nasieniem na twarzy to też teraz #metoo? Zarzuty pod jego adresem padały od przynajmniej 2010 roku, zatem moje pytanie brzmi - dlaczego wtedy, mimo zeznań kilkunastu modelek, nikt z tym nic nie zrobił? I po co tam szły? Bo sex sells, a świat mody opiera się na ćpaniu i dymaniu. Dolce wali Gabbanę, a Victor - Rolfa. Nie wiem skąd taka podnieta dopiero teraz, Amerykę żeście odkryli? Biadolenie o tym, że podły Terry e dziewczyny wykorzystywał, to jakieś herezje. Jak ktoś penetruje Cię wbrew Tobie w usta, to co, zębów nie masz? Odgryzłbym, wypluł i wtedy zdjęcia robił. Byłaby dopiero kariera. Nie jakieś tam odłamy sławy tylko od razu Wonder Woman. Wszyscy od dawna wiedzieli, czym zajmuje się Richardson. Chyba, że nie masz z modą nic do czynienia to wtedy nie wiesz, ale oznacza to też, że nie umiesz korzystać z Google. Dzisiaj, zanim rozpocznie się pracę, gdziekolwiek, wszystkich wirtualnie się sprawdza. Grace Jones, w ostatnim wywiadzie sama powiedziała, że również zaproponowano jej casting w szlafroku i szampana. Chlusnęła szampanem chłopu w twarz i wyszła. Nie da się? Da się. Trzeba mieć ino kręgosłup moralny. Bramka numer dwa. Publiczność i tak klaszcze, wszak wszędzie ustawiona za dolary.


Nie rozumiem hipokryzji #metoo. Niektóre aktorki, które oskarżały Weinsteina dziękowały mu w przemowach, tuliły się do niego, niektóre zapraszały do swoich domów. "Papierosy, wóda, seks", jak śpiewał na płycie Wiśniewski. A teraz niby co? Flinta i "Żałuję"? Niech za przykład tej hipokryzji posłuży mi najsłynniejsza ze wszystkich rezydencji - Playboy Mansion. Bo tam, po wyjściu, wszystkie były nagle molestowane, orgie ze starcem z bolcem z tektury przeszkadzały, zapach starego człowieka mdlił, zasady panujące w domu nie takie. Och, jakie biedne, nie mogły wyjść po dziesiątej, mieć chłopaków, sraków, ale jak co tydzień czeki przyjmowały to było dobrze? Wtedy Hugh był słodki, wspaniały, najlepszy przyjaciel, partner marzeń, dziewczyna numer jeden, dziewczyna numer dwa, #daddy. Lateksowe Barbie czeków i pacierza nie odmawiały, ale po wyjściu wszystkie nagle pisarki, Dżej Kej Rołling normalnie, a zamiast Harrego Portera, Hugh Wsadziciel. Jakaż trauma je spotkała w tym domku z różowej spermy. Czyli najpierw kurwa na etat, a teraz ofiara?


Molestowanie nie jest żartem. Ale robienie z siebie ofiary, kiedy podpisywało się umowę przez łóżko na własne życzenie to przegięcie. Łączę się ze wszystkimi ofiarami gwałtów, poniżeń tym akapitem. Nie bójcie się. Wspierajcie się nawzajem, krzyczcie. Piętnujcie oprawców. Przez kilka ostatnich miesięcy kobiety pokazały światu, jaka siła tkwi w solidarności. Nie przestawajcie. Bo obdarcie z własnej skóry, patroszenie żywcem, filetowanie wbrew woli to nie tylko podcięcie splotów ciała. To podcięcie życiorysu. Pamiętać należy jednak o tym, że działa to w obie strony, oskarżanie i podpisywanie się pod #metoo, kiedy "tego chciałam, wsadzonych bolców, dolców, właśnie to dostałam" to zwyczajne skundlenie i tani chwyt. Lajla Bejbi. Warto tak dla pięciu minut sławy? Może i świat nam się pomylił, ale nie każda żaba to książę, a i nie każdy facet to chuj.

 

fot. Ariel Majtas

fot. Ariel Majtas

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.