Bartek Fetysz: "POLSIS"

Szanowny Panie Prezydencie, drogi Kościele, pacierzu różańcowy klepany bezmyślnie, droga procesjo antykobiet, drogi marszu Młodzieży Wszechpolskiej, obalacie wszystko to, o co walczyła Polska pozaborowa, Polska powojenna, Polska pod respiratorem. Znowu zaglądamy w czeluść dupy. Już zaraz się z niej wydostaniemy, wszak wysramy się z istnienia.

„Z prochu jesteś i w proch się obrócisz”, mówi Pismo Święte. My obrócimy się w nicość.

ssd.jpg

Śledząc dzisiaj wiadomości z kraju, rozumiem mężczyznę, który ponad rok temu dokonał samospalenia. Samospalenie to wyzwolenie, nirwana, oczyszczenie. Wolał cierpieć fizycznie niż patrzeć na zagładę, w kinie lepszym niż 3D - w kinie rzeczywistym. Lepiej w ogniu spłonąć niż kisić się w tym nocniku. Polska zaczyna być bunkrem. Wbrew prawu i konstytucji buduje nam się mury, granice, odgradza od człowieczeństwa. Igloo z cegieł, igloo bez wyjścia, europoodporny pampers, w którym wszyscy zamieszkamy. Polsko, zakleszczasz się w pieluchę, zesrałaś się pod siebie, ale nikt cię nie przewinie. Ci, którzy walczyli o wolność, przewracają się w grobach. Ci, którzy czują ten ścisk, odpalają race. Ci, którzy myślą, że Polska to nowa Europa, robią znak krzyża na Fejsbuniu. Wszyscy siedzą i oglądają to darmowe kino domowe, które przecież nikogo nie dotyczy, więc po co się wychylać? Wszyscy zasiedli przed wspólny ekran. A na nim nowina: POLSKA DLA POLAKÓW. Spalić kurwę. Biała Europa. Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina.

Polsko, rozbiera cię ksenofobia, homofobia i zacofanie. Plagi straszniejsze niż Ruscy, Niemcy i muzułmanie. I to tobie powinno być wstyd. Na ulicach stoi umysłowa bieda, za 500+ będzie narodowe dymanie, reklamowane króliki, rozmnażanie. Z łon wyjdzie upośledzony lumpenproletariat. A świat ogląda to w przerażeniu. Komentuje. Pyta. Moi przyjaciele dociekają, dlaczego po ośmiu latach emigracji nie wrócę na stałe do kraju. I patrzą z niedowierzaniem na odbywające się w Polsce manifestacje i okradanie ludzi z wolności. Tłumaczę, że to nie Polska, to odłam Polski – POLSIS. Polski ISIS, który zniszczyć chce to, za co nasi pradziadkowie przelewali krew. Dzisiaj ze wstydu podcięliby sobie żyły. W mediach reprezentują mnie wygolone pały. Każda w burce z szalika z hasłami. Gwałci się inteligencję, dyma się nas, wolnych obywateli, molestuje prawo do wolności. To już nawet nie akcja #metoo, to akcja rządowa na przyzwolony mord masowy. Katyń na Polsce, polski Smoleńsk szalikowców, dobermanów prawicy. Wszczepiają chipy nienawiści pod skórę, zarażają gorączkową głupotą, mutują szajbą, nienawiścią, skurwysyństwem, POL-bola. Ebola. Polska gola. I stoją te ryje zakazane, mordy „niezdradzieckie”, okutane w kominiarki, pachnące smalcem, zaszczute niewiedzą, zmutowana swołocz. „Polska tylko biała”, ale za dwa tysiące na miesiąc chętnie przyjęliby studentów z Kuwejtu jako rodziny zastępcze. Za osiem tysięcy za semestr zmieniliby nawet poglądy. Przecież Polak potrafi, Polak hipokryta. Może i by ubili, może będą trzymać babkę w wersalce, żeby wystawiać w oknie, kiedy przyjdzie listonosz z emeryturą. Przekupne pierdoły. Stoją, drą mordy, odpalają petardy i łamią konstytucję. Polska, biało-czerwoni.

Wielki Jarosław patrzy. Chce zgwałcić konstytucję, demokrację, zgilotynować wolność na potrzebę obrony swoich zwichrowanych przekonań. Jak to możliwe, że człowiek, który nie ma oficjalnej władzy, trzyma wszystko tak ciasno w jednej ręce? Oszołom, który ogarnięty manią wielkości w swej maleńkości, chce podbić glob, we własnym, bo polskim sosie. POL-liszki. Naród na wpół zmutowany. Zaparkujemy na miejscu dla niepełnosprawnych. Poza Europą. W słoiku po ogórkach kiszonych. Sfermentowani.

Jestem liberalną, zdradziecką mordą bez znaczenia dla niektórych. Emigrantem. Nie zasiedlam polskich granic, opuszczam je regularnie, bo boję się komendy „Do budy”. Nie chcę być Reksiem prawicy. Pragnę jednak walczyć o wolność. To nie może być nasza rzeczywistość.

Droga Prawico, Młodzieży Wszechpolska, Dresolandio, jako zdradziecki ryj, który brzydzi się tobą, obecnym rządem, układami z kościołem, fałszywymi w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - pierdol się! Oszczędź wstydu. Bo ja mieszkam na ziemiach dla ciebie przeklętych, kolorowych. Nie chcę być łyżeczkowany ze swoich wyborów. Wielki Bracie z ekranu TV, nie dokonuj aborcji na moim prawie do zasiedlania Europy. Nie ograniczaj praw Sądu Najwyższego. Nie mów w moim imieniu ani kraju, który nie jest twoją własnością. I mimo że pod górę, to będę ciebie, Polskę obcokrajowcom tłumaczyć, przekładać na nowomowę, przedstawiać jako konserwatywny wirus. My, Polacy udowodniliśmy, że każde zmutowanie jesteśmy w stanie pokonać. Każdy zabór. Wygrać każdą wojnę. Dlatego wierzę, że powstaniemy z kolan, przestaniemy ci robić masowo loda i dostaniesz lutę w ryj.