Pigout X Fetysz: Podli i Obli 2.

shutterstock

Drogi Fetyszu, 

 

Na wstępie tego listu chciałem Ci powiedzieć, że jeśli tęsknisz za Polską, to niepotrzebnie. Od kilku tygodni  deszcz nas chłoszcze, jakby jutra miało nie być, więc na dobrą sprawę, miałbyś tutaj to samo, co w Londku. Szkoda drogi. BTW jak sobie radzisz z tą wilgocią na Wyspach? Ja bym po miesiącu chyba dostał pierdolca. 

Jeśli chodzi o mnie, to poprzedni weekend spędziłem w Poznaniu na konferencji dla blogerów o górnolotnej nazwie "Influencer Poznań", albo jakoś tak. Wiesz, tej w ramach, której byłeś nominowany do tytułu blogera roku, ale ostatecznie wygrała Ula Chincz z TVN. Tak swoją drogą to nie wiem, co myśleć o tym wyróżnieniu. Przecież wiadomo, że ja to powinienem wygrać! W stawce było sporo naprawdę ciekawych twórców, którzy jeśli akurat nie piszą ostrych jak papryczka piri piri tekstów, to dzielą się konkretnym skillem, ewentualnie kręcą tak kozackie filmki podróżnicze, że śmiało mogłyby lecieć na Discovery... a na końcu okazuje się, że to wszystko chooya warte i wygrywa babeczka, która doradza, jak zwinąć skarpetki, żeby zajmowały mniej miejsca w walizce. Trochę przypał. Z drugiej strony, dla Ciebie to chyba spoko opcja, bo pewnie latasz Ryanairem tylko z bagażem podręcznym i jak się sensownie spakujesz, to nie będziesz musiał wsiadać na pokład odziany w 7 bluz i 3 pary spodni... co pewnie utrudnia klaskanie podczas lądowania. 

Zresztą mniejsza z tym. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że na tej konfie odczułem pierwsze przejawy fejmu. Otóż podeszła do mnie dziewczyna i mówi tak: "Ty jesteś PigOut, co nie? A wiesz, że mieszkamy po sąsiedzku i ostatnio widziałam Cię w wstydliwej sytuacji?". Z automatu spaliłem buraka i zacząłem przeczesywać pamięć w poszukiwaniu potencjalnej kompromitacji. Może akurat wracałem do domu z jakieś popijawy i sytuacja była na tyle krytyczna, że musiałem awaryjne odlać się pod drzewem? A może przylookała mnie w Biedrze, jak zakładałem jakieś Grażynie podwójnego Nelsona, bo chciała przekręcić mnie na naklejki ze świeżakami? A może po prostu dotknąłem się na ulicy w intymne miejsce, co by poprawić interes, po czym powąchałem palce? Wszystko możliwe. W końcu nie wytrzymuje presji i pytam "W jakiej?", no co dziewczyna: "Widziałam jak biegałeś. Śmiesznie to wyglądało". No pacz, jaka ironia. Niedawno trafiłem w tv na powtórkę "Rockiego" i tak mnie zmotywował, że też postanowiłem pić z rana  surowe białka jaj i zacząć regularnie biegać. A co, nigdy nie jest za późno na sześciopak! Ostatecznie wyszła z tego jednorazowa akcja. Ot po 300 metrach stwierdziłem, że bieganie jest przereklamowane i wróciłem do domu Uberem. A jednak tyle wystarczyło, żebym został przyłapany i cyk, cały ciężko wypracowany wizerunek hedonisty poszedł się chędożyć. Tak więc jeśli chodzi o sławę, to nie polecam.  Zdarzyło Ci się kiedyś coś podobnego? 
 

Na innych frontach bez szału. Ponoć w Big Brotherze zeszło w końcu #Bang. Mówię ponoć, bo jak wiesz, nie oglądam, ale czytałem, że jakaś nowa dziunia weszła do domu i trafiła akurat na zakrapianą imprezę, podczas której z jednym typem tak dobrze siadł jej temat, że skończyło się na nocnym tarle pod kołderką. Pono Wielka Siorka wezwał ich rano na dywanik, żeby zapytać, czy to coś poważnego i wtedy dziunia odrzekła, że to tylko takie niewinne żarty i ona zdecydowanie nie planuje nic poza przyjaźnią, bo ma chłopaka. Fajna ta dziewczyna, taka nie za wierna... chociaż sądząc po żenujących wynikach oglądalności tego paździerza, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jej chłopak nadal o niczym nie wie. 
 

Największy rozpierdol w ostatnim czasie zrobił oczywiście film Sekielskiego o pedofilii wśród księży, który obejrzało już ponad 20 milionów widzów. Czyli tylko 500 milionów mniej niż pierwszy z brzegu teledysk Sławomira. Powiem Ci, że całkiem mocny materiał, ale najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że mimo iż film czarno na białym pokazuje, jaka zmowa panuje w KK przy tuszowaniu takich afer, to Kler nawet złapany za rękę i tak idzie w zaparte, i twierdzi, że ta ręka pod szatą ministranta, to nie ich ręka, tylko lewacka prowokacja. Słów brak. Oglądałeś? Myślisz, że coś drgnie po tym filmie, czy może tak jak Rafał Maślak, wyłączyłeś po pół godziny, bo nudy i chujowe dialogi? 

Poza tym zapowiedziano kolejną galę MMA dla patusów, czyli Fame MMA. Gwiazda wieczoru ponownie będzie Marta Linkiewicz, znana głównie z tego, że obsłużyła oralnie raperów z zespołu Rae Sremmurd. Jak to wypłynęło, to wszyscy myśleli, że dziewucha przegrała życie i skończy w kartonie po telewizorze pod mostem, bo nikt jej przecież do roboty nie weźmie z taką skazą na życiorysie, tymczasem stała się gwiazdą Instagrama z 700k followersów i przędzie lepiej niż ja i Ty razem wzięci #TakaSytuacja. W drugim narożniku kolejna zdolna, czyli Seksmasterka, która również opiera swoją karierę na pokazywaniu "sowy". Chyba już za stary jestem, żeby to ogarnąć. Ale wiesz co by było zajebiste? Gdyby w połowie walki wpuścili do ich klatki lwy. Wiesz, jak w Gladiatorze. Wtedy być może wykupiłbym nawet dostęp do streama. 
 

Była jeszcze Eurowizja, ale w tym przypadku nie ma nawet za bardzo o czym pisać. Ot znowu chłopy przebrali się za baby, baby za chłopów, a muzyka w tym wszystkim spadła gdzieś na 15 miejsce na liście priorytetów, czyli eurowizyjny standardzik <ziew>. Jedyne co mi się podobało, to jak Madonna wywinęła orła na własnej piosence i zamordowała ją, niczym Marylka Rodowicz "Shallow". Ludzkie niepowodzenia zawsze na propsie. Mimo wszystko konkurs oceniam, jako jedno wielkie "Mehhh". P.S. Za rok znowu obejrzę. 


 
No i to tyle. Mów lepiej co u Ciebie? Co Cię w tym tygodniu wkurwiło i koniecznie zarzuć jakimiś grubymi ploteczkami, bo ostatnio nie jestem w temacie. Pozdro 600. 

Pig  

pl1.png

Drogi Pigu, 

 

Za każdym razem, kiedy piszesz zastanawiam się, ile panienek i panów grillowałeś. Słownie, nie fizycznie, bo ja o seksie publicznie nie opowiadam. Ale Tobie opowiem. Mam córkę. Nazywa się Sophia Loren i jest zebrą w afrykańskim parku. Adoptowałem 5 lat temu i tak się charytatywnie udzielam. Mam nawet akt urodzin. Obym nie dostał daty zgonu jak zapomnę wpłacić dziesięć funtów next month. Taki ze mnie ojciec. A ludzi na grillu miałem we wszystkich konfiguracjach. Wegańskich, wegetariańskich, mięsnych, mówię Ci, brałem, jak leci.  Bo jak człowiek głodny to nie odmawia nawet pasztetu. Wie o tym Skrzynecka. Szkoda, że nie wie, że blackface to kurwa rasizm, ale klepie mu piątkę na antenie Polsatu. Sorry, Ekskluzywny, wiedziałeś, że pewnego dnia Ci się za to dostanie. Jako Influmadafakaencer powinien powiedzieć, sorry, jak czarne to nie biorę, ale zamiast walnąć Terentiew #sorrynotsorry albo zapuścić warkocze jak Villas postanowił iść w Snoop Dogga. Nie klaszczę, ale wciąż go kumpelsko kocham. Tak w ogóle, to wiszę mu kolację. Wziął mnie poprzednio na jakiś schab na Wilanowie, gdzie miałeś dojechać i gdzie burger kosztował ze cztery dychy. Ekskluzywnie. Ja potem menelsko się upiłem, bo poznałem Kaśkę Nosowską . Wbiła na chatę z kawą i Kinder Bueno. Kawy nie pije, ale kinder wpierdoliłem. Teraz powinni zapłacić mi za reklamę.  

 

Ja na emigracji nie oglądam Big Siostry czy tam Brata. Tutaj robią też tę serię, ale ja nie kumam przedstawicieli tego zgorszenia. Nie znam nikogo, czaisz? Jest taka laska Gemma Collins, ona wygląda jak tleniona Grycanka. I ja nie wiem, dlaczego jest znana. Ale tego gówna to tu się tyle kreci, że nie uwierzysz. Za moment zaczyna się moje guilty pleasure – LOVE ISLAND. Tego nie ma w Polsce. 6 kolesi, 6 lasek, wszyscy jak z jednego klasera od dentysty, trenera i plastyka albo i nawet ortopedy i się wymieniają sobą, żeby się zakochać. Dramat większy niż jaki masz Ty wybierając burgery w menu.  I potem jakaś para wygrywa i albo bierzesz 50 tysiaków albo się dzielisz. Zawsze się dzielą, a i tak zrywają potem, ale stają się celebami i maja po kilka milionów obserwatorów. No nic, długo by opowiadać. Zrobili nawet wersję w Australii! Musisz to obejrzeć! Tam to się dopiero ruchali! “Ej, patrz tu jest pająk” - krzyczy koleś do laski z łazienki, w której nie ma kamery, ona wpada i mówi, “To nie pająk to Twój wzwód” i za moment słychać tylko odgłosy jak z rzeźni. Akcja – ratujmy konie, zamiast zarzynać – ujeżdżajmy. Sorry, to mój fetysz - takie głupie show. Ale Ty miałeś “Grę o Tron”, ja nie obejrzałem nawet odcinka. Boję się podrzynania gardeł. I krwi. Jestem romantykiem. Żadnego cięcia. Dlatego nigdy też nie zostałem emo. 

Eurowizję kocham od dziecka. Szkoda, że Madonna nie miała Malumy. Może uratowałby to wycie, które potem wycięli w oficjalnym video. Life is a mystery. Jak śpiewanie z playbacku.

Słuchaj, fejm jest złudny. Używaj, póki możesz. Miłość ludzka jest jak kondom. Czasami pęka. A Ty robisz dobrą robotę. Oczywiście że wygrała laska z TVN-u. Też brałem udział w tym wydarzeniu w kategorii Publicystyka czy jakoś tak. Nie znalazłem się nawet w 10-tce. Wygrał koleś, co cytuje takie rzeczy jak Majdan – Paolo Coelho nowej generacji. Ma zasięgi większe niż ja włosy łonowe. Nie wiedziałeś, że dzisiaj wszędzie, w każdym konkursie kupuje się głosy? Od paru lat w różnych plebiscytach wygrywa piosenkarka, której imienia nie wymieniam. Jak nie “piosenkarka roku” to “ikona”. Rok temu “Metamorfoza Roku”. Do dzisiaj zastanawiam się co to była za metamorfoza. W tym roku też dostała jakąś nagrodę - nie wiem w jaką. Nie oglądałem. Najlepszy grób kariery? Czy za brak łez? Bo na bank nie za album roku z anglojęzycznym wydymaniem paru światowych szlagierów. Zawsze ratuje ją zaprzyjaźniony dziennikarz, robiąc z nią wywiady przy każdym pierdcięciu. Tylko wtedy się klika, bo pisze jak trzynastolatek przed mutacją. Bardzo jest dumny, ze “go zapraszają”. Rzeczywiście powód do zachwytu - możliwość robienia loda komu popadnie na czerwonym dywanie, na którym nie można zadać niewygodnych pytań. Show biznes…

 

Pytasz mnie o wilgoć na Wyspach. O co Ci chodzi? Nie wiesz, że im wilgotniej tym lepiej wchodzi? 

 

Ty masz jakiś fetysz Majdanów? Przyznaj się. Jak nie Gosia to Radzio. Ostatnio pisałeś o jego perfumach. Po obejrzeniu tej reklamy zamiast pachnieć sukcesem i co tam jeszcze wymieniał wolę pachnieć biedą. Bieda w Jukeju jest inna niż w Polsce. Jak zarabiasz 2500 na miesiąc to tutaj to, co luksusowe w Polsce, jest osiągalne. A w kraju przelicznik taki, że stać Cię na kefir, piwo i chlebek. Ej, czy Tobie te burgery i wycieczki sponsorują, czy latasz i żresz “za swoje”? Bo ostatnio “za swoje” to modny tag na Instagramie.  

 

Co to znaczy MMA? Międzynarodowa Mania Ameb? Bo jak oglądam zapowiedzi tych walk to tylko to przychodzi mi na myśl. Godlewska dostała wpierdol od tej, która dyma raperów, a teraz ta od sowy ma się z nią bić? Czaisz te walkę? Seksmasterka pokaże sowę, a Linkiewicz co? Sikorkę czy wyjebie ją na jaskółkę? W tle Stan Borys podczas meczu. Ostatni trwał, ile? 3 minuty? A mówią, że to faceci szybko dochodzą.  

 

Czytałem komentarze u Ciebie na grupie. Powiedzieli, że Pig jest od śmiechu, a Fetysz od śmierci.  Martyrologia. Ja nie wiem, dlaczego ludzie myślą, że ja jestem taki depresyjny. OK. Bywam. To prawda. Kiedy masturbuje się w pokoju przy zgaszonym świetle. A Ty wolisz po ciemku czy przy lampie? 

 

Serdecznie Cię pozdrawiam, 

 

Zawsze Tobie oddany,  

Fetysz 


11873355_969218406454238_8931634581920786808_n.png

Głodny, zły i brzydki. Miłośnik trzypiętrowych burgerów, fan popkultury, entuzjasta podróży i kontestator rzeczywistości. Za gruby na hipstera, zbyt leniwy na influencera, w sam raz na blogera. Wbija kij w internetowe mrowisko od 2015 roku (PigOut.pl). Jego specjalność to roastowanie celebrytów, biczowanie polityków, wytykanie fuckupów oraz darcie łacha z całej reszty. Nie brzydzi się sarkazmem, ironią i glutenem.

Facebook

Blog

Instagram


fot. Ariel Majtas

fot. Ariel Majtas

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.