Niewyparzona Pudernica: "Wolność chowa pietruszkę pod płaszczem Burberry"

grafika: Paweł Jaskólski

grafika: Paweł Jaskólski

 

„Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem.”

Nie rozumiem wolności. Kocham, ale nie rozumiem. Nie oddam, jeśli ją mam, ale czy ja ją mam?

Jestem wolnym człowiekiem. Musze pracować. Muszę płacić podatki. Musze kupić jedzenie. Muszę kupić picie. Muszę stosować się do ogólnie panujących zasad. Muszę mieć dom, samochód, dziecko, a najlepiej kilkoro. Musze wyjść za mąż, koniecznie w kościele, bo inaczej pójdę do piekła. Do dupy. Musze ubierać się stosownie do wieku. Muszę, muszę, muszę. Chuj nie przywilej. 

Niech żyje wolność, wolność i swoboda!”

Niech żyje zabawa! Póki Cię na nią stać. Póki pracujesz po 12 godzin i zarabiasz hajsy, baw się! Jeśli jeszcze znajdziesz na zabawę siły. Nie znajdziesz, albo znajdziesz sporadycznie i przysypiając pod ścianą zamkniesz imprezę. Albo nie zarobisz tyle żeby móc się bawić. Tyle z wolności i swobody.

Co jest z tą naszą wolnością drodzy państwo? Urodziłam się na przełomie dziejów. Końcówka komuny. Beztroskie dzieciństwo, wolne wybory, kolorowe lata dziewięćdziesiąte. Obchodziła mnie tylko nowa bluza ze zdjęciem znanego zespołu, walkman i czerwony Romet. Z perspektywy dziecka komuna, prywatyzacja, przełom nie były ważne. Ważne było „Kukuruku”, które jeszcze wtedy nie powodowało raka. Masowo powstawały prywatne firmy. Nie było zasiłków, podatki były mniejsze i panowała ogólna euforia, bo oto przyszła wolność. Przyszło nowe, lepsze, kolorowe i zachodnie. A potem wszyscy zachłysnęliśmy się wolnością! Coraz większe podatki, coraz większe zasiłki, coraz więcej plajt biznesów, które jeszcze niedawno pięły się w górę. Wałęsa nie zdążył dać nam tych stu milionów, które obiecał, bo dali nam wolność, a zabrali nam miliony. Moja książeczka mieszkaniowa stała się bezwartościowa. Budy na straganie zaczęły się zamykać i już nikt nie kupował w nich kaset z muzyką chodnikową. Mamy 2019 rok, ostatnie państwowe przedsiębiorstwo nadal u mnie działa. Czas się zatrzymał. Pracownicy próbują dociągnąć do emerytury ostatkiem sił. Płacą im na raty, po 200 złotych. Jak ktoś wyżej ma dobry humor, to rzucą i 300. Po co komu więcej? Szwalnia. Szyją tam dla znanych marek - Hugo Boss, czasem jakieś Burberry. Szwaczki mogą żreć gruz, co to obchodzi Joannę, lat 37, z dużego miasta, która kupi nowy płaszczyk uszyty w Polsce, a nie w Chinach. Chuj to ją obchodzi, chuj ją obchodzi praca za dwieście złotych kobiety przed emeryturą pracującą w czterdziestostopniowym upale na ogromnej hali bez klimatyzacji. W końcu jej płaszczyk nie jest z Chin, right? Panią Marysię, szwaczkę, chuj obchodzi Pani Joanna, która nosi płaszcz warty jej półroczną pensję, a który to uszyła za jakieś dwa złote. Tutaj macie swoją wolność! 

Moja wolność ukryta jest w słowach. Nikt nie wyśle mnie za kratki, za to, że napisałam o zakładzie pracy, który wykańcza ludzi w moim mieście. Co więcej mogę zrobić? Nic. Tu się moja wolność kończy. Moja wolność to kilkadziesiąt zdań, może sto dwadzieścia. Wolność kocham i nie rozumiem, wolności oddać nie umiem…

Mam tą zasraną wolność. Kocham ją, szanuję, nie oddam! Mogę wyskoczyć na wakacje pod palmę. Mogę, o ile nie zrujnuje mnie ZUS. Mogę, o ile moje teksty będą się sprzedawać. Mogę, jeśli spędzę na klepaniu po dupie literek przez cały dzień. Mogę, jeśli ktoś łaskawie zechce moje literki kupić. Czasem kupują i grzeję dupę pod palmą. Czasem nie kupują i zastanawiam się czy wystarczy na pietruszkę. Ostatnio pietruszka stała się symbolem bogactwa. Jeszcze niedawno to awokado było pożądane. Teraz awokado jest dla biedaków, ale kup pietruszkę i przejdź z nią pod oknami sąsiadów, to powiedzą, że jesteś bogacz! Ludzie zawsze będą gadać. Taka głupia natura. Plotki, domysły, bluzgi. Tutaj kończy się Twoja wolność! Chowasz pietruszkę pod pazuchę, bo zaraz będzie gadanie, że się puszczasz żeby ją mieć. Zaraz się zacznie, więc sam ograniczasz swoją wolność, żeby ludzie nie otwierali swoich mord. A rzuć w nich tą pietruszką, niech wiedzą, że masz, że Cię stać, że kupiłeś, dostałeś, że się puszczasz za tę pieprzoną pietruszkę! Chuj ich to obchodzi! Tak jak chuj to obchodzi panią Marysię, szwaczkę, która nie może sobie pozwolić na kilogram tego warzywa, bo to jej cały dzień pracy. Tak jak chuj to obchodzi panią Joannę w nowym płaszczyku Burberry, która śpi na pietruszce. Chuj Was obchodzi moja pietruszka! 

Póki nikogo nie krzywdzisz, póty chuj wszystkich powinna obchodzić Twoja pietruszka. To jest właśnie wolność! Ale obchodzi. Wszystkich. Wszystkich obchodzi Twoje życie bardziej niż ich własne. I koniec wolności. 

Wsadzili mnie w za ciasne ramy. Wiercę się, kucam, czasami podskakuję, żeby jakoś się dopasować, żeby jakoś te ramy znieść. Nie umiem, nie chcę. Chcę wolności. Mówią, że mamy wolność, że ramy przecież są złote, piękne, błyszczące, że mamy wszystko, co inni chcieliby mieć. Mówią, że wolność, że możesz być gejem, tancerką, feministką, żonglerem, że możesz być kim chcesz. Jak jesteś tym kimś, którym naprawę jesteś – rzucają w Ciebie kamieniami, żeby wcisnąć Cię w ramy, które pasują im, nie Tobie. 

Wolności nigdy nie zrozumiem…


profiowe Pudi.jpg

Niewyparzona Pudernica - blogerka i fetyszystka kanap w programach śniadaniowych.

You Tube

Blog

Facebook

Instagram