Bartek Fetysz: "Moda bezpłciowa"

MODA. Wielkie słowo, za produkcją którego stoi wiele rączek i jeszcze więcej pieniędzy. Co sezon jakieś odkrycie. W obecnym - sneakersy wielkości zaawansowanej grzybicy stóp w stadium "Stary, nie wyjdziesz już z tego”. Wszyscy jak jeden mąż noszą te obrzydliwe kandachary od Balenciagi. A kogo nie stać – ten nosi podróbki. Każdy liczący się na świecie dom mody wypuścił to designerskie kalectwo z własną metką – wariację na temat brzydoty buta. Bo świat nieco zwariował. Moda zaś wydaje się być robiona już tylko dla kobiet. Facetom, dzisiaj, naprawdę mało wypada.

Grafika: Paweł Jaskólski

Grafika: Paweł Jaskólski

Potrzeba nam męskiej rewolucji. Emancypacji mężczyzn. Kobiety swoją emancypację miały w latach dwudziestych. Wyswobodzone z gorsetów, ścisków i żeber pod gardłem, pod przewodnictwem Coco Chanel zawłaszczyły sobie wszystkie elementy z męskiej dotychczas garderoby. Przejęły męskie portki, zawody, a potem w latach 50-tych i 60-tych znowu dały się w nich zamknąć, jak w złotych klatkach w amerykańskich domach. Liczyła się usłużność mężowi, zgadzanie się z każdym jego zdaniem i kaprysem, generalnie wielka przemoc psychiczna albo i fizyczna ukrywana pod warstwa pudru. Albo cukru, bo żona musiała umieć gotować i podstawiać mężowi debilowi, który wiedział, jak zarabiać, ale nie potrafił odkurzyć. Talie ściśnięte paskiem, trochę pin up, trochę służąca, a mężczyzna to wiadomo – odwieczna trumna osobowości – garnitur. Nienawidzę garniturów i ode mnie nie usłyszycie Państwo nic pochlebnego na temat tego wdzianka. Może jest i eleganckie, może dandysowate, ale czy jakikolwiek męski symbol seksu nosił garnitur? Mężczyzna w garniturze wygląda może i dobrze, ale ma w sobie tyle osobowości co nieogolone łono. Widać to od lat na galach i Oskarach. Uwaga wszystkich skupia się na kobiecych kreacjach, a mężczyźni wyglądają, jak kopiuj/wklej. Bez ikry. Są po prostu idealnie do okazji wyprasowani i wypastowani. Nic więcej. Zupełnie jak uwielbiani w latach 60-tych Beatlesi. Czwórka typowych angielskich moczymord z pubu za rogiem ikonami mody i męskości. Tego fenomenu również nie zrozumiem. Proszę zapiać pasy, bo w czasie będziemy się przemieszczać teraz bardzo szybko. Ten artykuł ma limit. W latach 70-tych modowe mury runęły całkowicie. Wszystko, co męskie stało się damskie, a wszystko co damskie było męskie. David Bowie, Mick Jagger, heroinistyczna Janis Joplin zrewolucjonizowali modę tak jak seks zrewolucjonizował encyklopedię chorób wenerycznych w tym okresie. Potem przyszedł Queen i Freddie Mercury, który został chyba pierwszą tak wielką, gejowską ikoną i zatarł wszelkie granice pomiędzy tym co męskie, a damskie. Potem było już z górki – Grace Jones i disco w międzyczasie, Diana Ross, Michael Jackson, Vivienne Westwood, punk, rewolucja, a potem lata 90-te – Madonna i Jean Paul Gaultier, Spice Girls, wszystkie produkty Britney Spears podobne. Ten okres w zasadzie modowo trwa do dzisiaj. Wystarczy spojrzeć na ulicę. Ino może mniej rzeczy produkowano wtedy w Chinach, a Levi’s w Polsce uchodził za produkt luksusowy. Do dzisiaj zastanawiam się, kto przy zdrowych zmysłach kupuje, przy średniej krajowej 2300, nowe dżinsy tej marki za przynajmniej trzy stówy, kiedy w dobrym lumpeksie można je dostać za piątkę. Wiem, bo kupuję tak swoje. Zresztą w Polsce, wszystko co na zachodzie jest w miarę dostępne, uważane jest za luksusowe. Jak perfumy Toma Forda. 100 funtów w Anglii – tysiąc dwieście złotych w Polandii. Absolutny żart. Żartem była także moda we wczesnych latach 2000. Najwięcej zarobiła na niej hotelowa dziedziczka Paris Hilton, która niestety po drodze popełniła największy błąd życia i urodziła karierę Kim Kardashian. Że też nie zdecydowała się na aborcję tej przyjaźni, kiedy jeszcze mogła. To byłoby totalnie HOT.


Dlaczego uprawiam taki szybki petting czasu? Bo chciałbym się skupić na mężczyznach. Słyszę już podniesione glosy feministek i Matek Polek – SZOWINISTA. Nie, mężczyzna. W dzisiejszych czasach bowiem mężczyzna ma bardzo dziwną i niezbyt pewną pozycję w świecie mody. Nie mam tu na myśli mężczyzn fotografów czy projektantów, ale mężczyzn generalnie, a nawet i modeli. Jak wygląda współczesny mężczyzna? Polski to wiadomo, zaraz będzie, że Janusz z sandałem i piwnym brzuchem. Instagramowy to sześciopak, ośmiopak, wylaszczony, wybielony, wychowany na proteinach i co tam się jeszcze sprzedaje, nie posiadający w szafie ani jednej koszulki. Taki prawie macho z lat osiemdziesiątych, ale zamiast kobiet kolekcjonuje męskie wzwody. Międzypośladkowe. Wygląda jak z reklamy Ralph Lauren i ma osobowość na tym samym poziomie co krokodyl z polówki Lacoste. Gdzieś pośrodku są hetero ubrani jak homo, a jeszcze inna grupa to tatusiowie. Byli też drwale i metroseksualni, a dzisiaj wszyscy są po prostu zagubieni. W labiryncie. I opinia publiczna wcale tym mężczyznom nie pomaga. Mężczyźni to ofiary mody. Moda emancypowała razem z kobietami, a oni zostali w tyle. W garniturkach, a ostatnio rurkach i jak masz rurki to jesteś pedałem. Żaden facet nie chce uchodzić za pedała. To największa obelga i największy pocisk. “Wyglądasz jak ciota”. Nokaut. Tymczasem moda się nie patyczkuje. Westwood ubiera mężczyzn w sukienki, Gucci też próbuje coś przemycić, tylko w “Grze o Tron” każdy ma ramiona jakby od urodzenia podnosił TIR-y. Oczekiwania w stosunku do mężczyzn są nierealne. Jak i moda. W Polsce podział na role – jak dla niemowląt. Różowe kontra niebieskie. Co do cholery znaczy męskie? Czy kiedy kobiety brały garściami z męskiej szafy to było to OK? Dlaczego facet musi ciągle podlegać jakiejś ocenie? A co gdybym latem założył sobie mini i przeszedł się komando ulica? Kobieta może, a ja jako mężczyzna, nie mogę już bliźniaków przewietrzyć? I dlaczego nie mogę założyć na siebie koronkowych bokserek? Ani jedwabiu czy satyny? Od kiedy ubranie, zwykły kawałek szmaty ma płeć i dlaczego wyglądałbym komicznie? Z założenia? Bo jestem mężczyzną? Mam nogi lepsze niż niejedna kobieta. Czy to nie seksizm? Po co nam metki? Po co płciowe ograniczenia, skoro materiał nie ma płci?


W Polsce żyjemy trochę jak na zakwasie. Musi jeszcze dużo czasu upłynąć zanim się ukisimy i skumamy bazę. Dlatego kocham Londyn. Bo mogę założyć tu na siebie co mi się żywnie podoba. Ewentualnie ktoś zaczepi mnie na ulicy i powie: Wow, you look fabulous. W Polsce też zaczepka zaczyna się na W. Brzmi “wpier**l”. I tyle tu podobieństw. Moda to wielki rynek, wiele możliwości, dlatego zamiast się szufladkować, zamiast dokonywać podziałów na męskie i damskie, wrzućmy na luz. Kiedy robię zakupy u siebie nikt nie odsyła mnie do stoiska męskiego. Biorę, co mi się podoba. Coraz więcej facetów nosi na co dzień makijaż. Brytyjska firma MMUK wypuściła całą linię kosmetyków dla mężczyzn. Są genialne. W Polsce dostępne na Faceman.pl. I nie jest to linia cieni do powiek. Wcześniej podobne linie miał Jean Paul Gaultier i Tom Ford – MMUK poszedł dalej – krem BB i biały, matujący puder to moje odkrycie. Pracuje dla luksusowych marek – wymaga się ode mnie perfekcyjnego wyglądu - maseczki i kremy to moja rutyna. W czasach, w których bycie wiecznie młodym to obsesja, za która płaci się pracownikom wielkie pieniądze to normalne. Wcale nie damskie. Lata dwudzieste, kiedy facet potrzebował mydła i wody skończyły się bezpowrotnie. Tak jak przymusowe damskie gorsety. Także, drogie kobiety, przestańcie zerwane z kagańca zakładać je swoim facetom. Bo mężczyzna to tez człowiek i w dzisiejszych czasach chce wyglądać dobrze.  Kilt zaś to nie sukienka. Nawet złoty. Proszę nie mylić pojęć. 

Feminizacja? Maskulinizacja? Co to takiego i jakie zastosowanie ma w modzie? Moda nie ma reguł. Moda to zabawa. Gra wstępna minus 50 twarzy Greya. Nie boli. A może się okazać Waszym skrywanym fetyszem.

Grafika: Paweł Jaskólski

Grafika: Paweł Jaskólski


fot. Ariel Majtas

fot. Ariel Majtas

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.