Bartek Fetysz: "Slave 4 You"

Czy dzwoni, czy wibruje, czy milczy – jest. Jak pies na wsi przy budzie. Tyle, że to my jesteśmy przywiązani do niego jak te psy łańcuchem do kilku zbitych desek. Z rozgrzanym psią miłością sercem zamarzają na śmierć na mrozie. Czy możemy zacząć zgłaszać tych skurwieli, którzy trzymają te biedne czworonogi na zamarzniętej ziemi bez żadnych koców czy kołder albo w ogóle na zewnątrz? Po co ludziom pies, skoro nie może towarzyszyć im w życiu tylko męczy się na łańcuchu? Co to za niewolniczy żywot? Jakaś kara? Za co? Za bycie najwierniejszym przyjacielem człowieka? Powinno się dla przykładu przykuwać do budy takiego jednego czy drugiego w samej bieliźnie i czekać jak długo wytrzymają mu na –20 sine z zimna jaja. 

W dzisiejszych czasach nie tylko zwierzęta są niewolnikami. Myśmy się też na własne życzenie przywiązali do swoistej budy. Do ekranu rozgrzanego smartfona. Paluszki gorące, ekran parzy, słoneczne Coco Jambo dla kciuków i wskazujących, swipe, swipe, za to w sercu kompletny mróz. I w pełni zaawansowany, nieuleczalny i na wszystko odporny konsumpcjonizm. Wycinamy drzewa, żeby przez dwa tygodnie umierały w salonie, wydajemy pierdyliard monet na jakieś niepotrzebne prezenty, uzależnieni jesteśmy od błyszczących jebadełek, a zapominamy o tym, o czym powinniśmy pamiętać – o miłości. I żalimy się w mediach społecznościowych na samotność. Miłość zaś nie brzęczy, nie dzwoni, nie wibruje, nie wysyła powiadomień i przypomnień. Ona po prostu jest obok. Miłość często nas opieprza, przestawia z kąta w kąt, przypomina o złożeniu ubrań, pościeleniu po sobie łóżka, umyciu naczyń, podaniu przez telefon numerów Lotka, a przede wszystkim woła nieśmiało o moment uwagi rozumiejąc każde “nie teraz, jestem zajęty/a”. Nasza zajętość skierowana jest bowiem gdzie indziej – ważniejsza przecież niż rodzic, dziadek czy babcia jest nowa aplikacja, nowy filtr na Snapie, konieczność opublikowania 1 z 3000 zdjęcia zrobionego po przebudzeniu #IWokeUpLikeThis z ryjem zamazanym FaceTunem. Ważniejsza jest koleżanka ze szkoły, która chwali się nową torebką albo kolega z nowym Xboxem, na które rodzice brali kredyt, żeby identyczne mordy ich pociech sklonowane postem na Instagramie mogły uśmiechnąć się po raz pierwszy w tym roku. Żeby mogły udawać na moment szczęście i zechciały wreszcie za coś podziękować rodzicom, albo w ogóle się do nich odezwać. Torebka, buty, perfumy, ciuchy, gry komputerowe – szczyt marzeń, szczyt elegancji, szczyt na towarzyskiej piramidzie. A bogate rączki ukryte w schronach gdzieś w matrycy Ziemi ino się zacierają, bo już nowy biznes mają opatentowany i w razie wojny atomowej schronienie będą mieć jeszcze głębiej – bo w samym jądrze Ziemi. Albo wyemigrują na Marsa, a te torebki czy buty i tak za rok nie będą modne, bo zamiast kropek wymyślą półkropki i ledwo co spłacony kredyt zamieni się w piramidę Providenta.  

shutterstock_1228914025a.jpg

Jakie to smutne, że zdajemy sobie doskonale sprawę z przemijających trendów, a nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze matki, ojcowie, babcie i dziadkowie też w tej samej chwili przemijają. I o ile ta moda, te buty, torebki, srebki, jebadełka i cała galaktyka możliwości w telefonach wciąż będą przy stole - to ich, naszych najbliższych, kiedyś zabraknie. Zacznie co jakiś czas brakować kolejnej twarzy. Kolejnych oczu pełnych miłości. Czy to nie przerażające, że dzisiaj wiemy tak wiele o celebrytach, znamy takie wypłosze jak siostry Godlewskie, które drżą jak karpie na podłogach w Tesco, a nie wiemy, jak poznali się na przykład nasi rodzice albo ile lat mają nasze babcie? Nie wspominając już o dacie ich urodzin, bo to zagadka Sfinksa. Czy jest to powód do dumy? Jakie hobby ma Twój brat? Jakie są ulubione perfumy Twojej cioci, która Cię wychowywała? Jak długo trwał Twój poród? Kiedy Twoja mama dowiedziała się, że jest w ciąży jak zareagowała? Komu pierwszemu powiedziała? Co było Twoją ulubioną zabawką w dzieciństwie, jeśli już mamy uderzyć w modne, egoistyczne tony? Kto wybrał dla Ciebie imię? Co wiesz o sobie samej/samym z okresu, który jest najpiękniejszy, a który pamiętasz jak przez mgłę? W dobie nowoczesnej medycyny, szczepionek i lekarstw na wszystko, remediów nawet na istnienie my wybieramy ślepotę. Zamieniamy się na oczy ze Stevie Wonderem.  

Bycie ciekawym świata nie oznacza tylko podroży ani ilości wiadomości na temat muzyki, kina czy celebrytów. To ciekawość powierzchowna. Ta ciekawość podskórna, ta najważniejsza, to wiedza na temat swoich korzeni, swojej rodziny, jej losów i historii. Bo to właśnie te babcie i dziadkowie mogą opowiedzieć nam jak wyglądał świat przed medialno-smarfonową zagładą. To oni opowiedzą o pra-członkach rodziny, których już z nami nie ma. Dopóki żyją o nich wspomnienia – są wciąż wśród nas. Pamięć o nich zaś jak dzisiaj zwierzęta i natura zaczynają wymierać – bo nie ma w nas już ciekawości, którą mieliśmy kiedyś. Ba! Umiera niezauważalnie kultura rozmowy twarzą w twarz. Zastępuje ją kulig palcem po ekranie. Czy ktokolwiek z Was pomyślałby o tym jeszcze dziesięć lat temu? Ręka do góry. Wow, cały las. Szkoda, że wycięty. Dzisiaj liczy się tu i teraz, dlatego kolejne pokolenia będą coraz bardziej samotne. Tu i teraz zostaną samotnymi zombie z wymazanymi wspomnieniami. Na własne życzenie. I w odzyskaniu ich nie pomoże żadna aplikacja. Ani nawet doktor Google. Wyswipe’owany życiorys. 

Jest takie obrzydliwe powiedzenie “starość nie radość”. I w Polsce kurczowo się go trzymamy. A kiedy zaczyna się starość? Kiedy my sami nazwiemy kogoś lub siebie starym. Pod strzechami tych zmarszczek często ukrywają się młodzi duchem ludzie, którzy po prostu nie zauważyli, kiedy się tak fizycznie postarzeli i wciąż aktywnie chcą uczestniczyć w naszych życiach. Może i starość to nie radość, ale młodość to nie wieczność. Gdyby ktoś zapytał mnie, co chciałbym dostać w tym roku pod choinkę bez zastanowienia odpowiedziałbym, że kolejne święta z dziadkiem, którego od ośmiu lat już nie ma. Nie przebiłoby tego życzenia żadne, nawet najbardziej błyszczące i najdroższe świecidełko. 


50840543_555990101549667_5465371211639302794_n.jpg

Bartek Fetysz, Redaktor Naczelny. Autor książki "Obudziłem się trochę podły". Był Editor-at-Large nowojorskiego IDOLL Magazine. Współpracuje z Gońcem Polskim w Londynie i serwisem Plotek. W przeszłości publikował dla portali takich jak Plejada, Przeambitni, Wirtualna Polska, VICE. Publikowały go LS LAIFstyle, GT GayTimes (UK), DJ Magazine, RAZEM, NOIR (UK), RION Magazine (UK), VOGUE Italia, KEIN (Turkey), Glamour, ELLE.