Bartek Fetysz: "Pracowniczy reżim"

Media w Polsce są tak wolne jak ptaki w klatkach. Każdy ma swój patyczek, na którym siedzi i który sobie obsrywa. Od zawsze zaś wiadomo, że każdemu własna kupa ładnie pachnie. A nam wciskany jest tak naprawdę ten sam szajs. Wizja jednego albo drugiego prezesa, który pociąga za wszystkie sznurki. Niby wszystko podane saute, a tak naprawdę obanderolowane zależnościami i układami panującymi w stacji.

rezim.jpg

Jakiś czas temu głośno było o konflikcie TVN-u i portalu plotkarskiego, specjalizującego się w memach. I obie te strony stoczyły batalię o wolność słowa. I wszyscy dali się na nią nabrać. Ja sam nie wiedziałem bowiem która wolność do mnie krzyczy. Mimo wrogiego do siebie nastawienia i jedni i drudzy zarabiają na tym konflikcie. Jest klikalność, jest pieniądz. Ale do czego zmierzam... Czym rożni się TVN od TVP? Niczym. Taka sama polityka. Nasraj na przeciwnika. Jedni podają wygodne sobie prawdy utkane z liberalnego kaszmiru, skąpanego w kolorach tęczy, a drudzy przędą prawicowe sutanny z włóczki, wykrochmalonej w wodzie święconej. Ino oglądać obie stacje i robić notatki prasowe, wszak każde wydarzenie przedstawione jest z odpowiednio wymaglowanej perspektywy na potrzeby oglądalności. Tak samo działają “wolne” portale plotkarskie – wszystkie zarabiają na twarzach wykreowanych przez jedną czy drugą stację albo obrazki wyprodukowane w ich programach, przerobione do śmiechu dla mas. Ino o TVN-ie mówi się jako o telewizji rozrywkowej promującej wolność, równość i braterstwo, a o TVP jako telewizji reżimowej. Pracownicy TVN-u to celebryci, a pracownicy TVP to zdradzieckie, reżimowe mordy. Hola, hola Carrie, czy to jednak nie przegięcie? Nie mówię tu o dziennikarzach tworzących głoszone słowo Boże lub Konstytucyjne z przekonania, ale o zatrudnionej tam reszcie osób. Czy każdy aktor z “Klanu” czy tam “M jak Miłość” to zwolennicy PiS-u? Czy każdy z “Na Wspólnej” to świergoczący lewak? Od kiedy Sopot czy Opole to miasto reżimowe i od kiedy muzyka w wolnym kraju podlega jakiejś partii? Czy Ostaszewska albo taka Kurdej-Szatan, które grają we wszystkich możliwych serialach są nowoczesnymi warszawskimi syrenami? W połowie kobietami, a w połowie zdradzieckimi mordami? Co i kto decyduje o tych przyznawanych orderach, nalepkach naszej pogubionej w sosie własnym rzeczywistości? Bardzo mnie to interesuje. Prezes? Publiczność? Gdzie ta wolność?

Czy babunia oglądająca wszystkie możliwe seriale Jedynki, do których przyzwyczaiła się za życia to teraz PiSówa? Ile musi zatem obejrzeć seriali ze stacji konkurencyjnej, ażeby stała się lewaczką? Czy jeśli jutro zacznie publikować lub cytować mnie prawicowy dziennik – czy od razu otrzymam szew odrealnienia? Czy jako osoba bezpartyjna stałbym się nagle osoba partyjną? Uważam to za wielce pojebane. W czasach, w których praca nie czeka w kraju na człowieka, ale jest pieprzonym przywilejem, bierze się to, co się ma, bo jak się nie ma, to wiadomo, Vifon i życie na studenta w mało studenckim wieku – miesiąc odliczany na kartki. Kalendarzyk istnienia. Dzisiaj pięciogwiazdkowy bar mleczny, a jutro jednogwiazdkowy detoks, suchy chleb i kranówa wedle narodowego wierzenia, że bieda to forma zbawienia.

Zauważam w mediach przedziwny dysonans. Jednych, pracujących tak samo jak drugich wynosi się na ołtarze, a drugich kamienuje. Mam na myśli aktorów, artystów, którzy uzależnieni są od seriali danej stacji czy to kredytem na dom z malin czy kontraktem. Czy fakt, że grają w serialach danej stacji czy prowadzą w niej programy, aby po prostu przetrwać sprawia, że trzeba do twarzy dokleić im fosforyzującego prezesa? A nawet jeśli robią to, aby nie tyle przetrwać co po prostu pozostać w zawodzie? Nie od dzisiaj wiadomo, jak wyglądają telewizyjne kontrakty. Nie od dzisiaj wiadomo, że dla większości szkoła teatralna równa się bezrobocie i niepewny zasiłek. I kiedy taki magister dostanie rolę chociażby w “Koronie Królów” to co? Sorry Jacek, spierdalaj, czy raczej weźmie z pocałowaniem w rękę, żeby po latach studiowania moc zaistnieć w świadomości oglądających? Od kiedy uczciwa praca to szmacenie się? Owszem, jak za parę groszy sprzedajesz poglądy, a polityczny inaczej jesteś co kadencję i stajesz się katarynką jakiejś partii czy szefa, to tak, gówno z Ciebie, a nie artysta. Tacy też są. Tak zwani “Przytulacze”. Przytul tu przytul tam, normalnie Troskliwe Misie. Mało było takich co przytulali Tuska, żeby później przytulic kasę od PiS-u? Ale to ludzie muchy. Lecą tam, gdzie kupa świeższa i więcej ciepła daje. Gówniany kaloryferek na zimowe dni.

Kilka dni temu znajoma z TVN-u przeszła do TVP. “Kolega” z dawnej stacji wysłał jej SMS-a z gratulacjami. W dopisku “Teraz jesteś PiSówa, więc więcej nie pijemy”. A czym filozofia jednego prezesa rożni się od drugiego? Każdy sobie rzepkę skrobie, oby się kasa zgadzała i oby flagowe gwiazdy stacji nie ujawniały za bardzo swoich realnych poglądów na Instagramach. Wszak będą telefony. I zwolnienia. Wolność Tomku w swoim domku? Wolność w kraju to kraty na niezliczonych stronach obopólnego kontraktu. Cyrograf. Zwykłe upierdolenie.