Bartek Fetysz: "Tańczący z Hejtem"

 
shutterstock_108227375AA.jpg

„Szanuję nie hejtuję”. “Haters gonna hate”. “Artyści przeciw nienawiści”. Ja pieprzę, dachówki się wszystkim w tym kraju pourywały. Wszystko jest hejtem dzisiaj. Nowe słówko na potrzeby podtarcia sobie pupci, która nie znosi krytyki. Ruch „wszyscy jesteśmy ofiarami”. Może nowa partia do tego? “Kochaj nie pierdol”?

Przedwczoraj skandal, sensacja. Obejrzałem "Dance, Dance, Dance". To taki program w telewizji niby reżimowej, której nie powinno się oglądać, ale ja oglądam to, co chcę. Keine Grenzen dla rozrywki, Proszę Państwa. Jako fan "Sanatorium Miłości" mogę być w oczach innych reżimowy, wisi mi to i powiewa. Program jest o tym, że uczestnicy dobrani w pary nauczyć się muszą choreografii zagranicznych artystów, bo choreografii w polskich teledyskach się nie uprawia. Zataczanie w powietrzu kółek ramionami na wyproście jak DJ Bobo to w większości tych klipów szczyt tanecznych umiejętności. Ewentualnie krok “bociek się zaraz zmoczy”. Czyli nóżki razem i w kolejkę do kibla. Naśladować trzeba zatem Bijons, Dzastina Timberlejka, Szakirę, a szkoda, że nie naszą SZPAKirę aka Czesławę Niemen, bo ta piruety strzela takie, że nawet bezpłciowe jurorki w talent showach mają problem z gender przy osądzaniu.

Oglądam te tańce, w jury Robert Kupisz, Ida Nowakowska i Ewa Chodakowska. O ile dwójka pierwszych jest tam zrozumiała (ten pierwszy miał szkołę tańca i trzecie miejsce w World Latin Formation Championships zanim został fryzjerem i projektantem), o tyle Choda nie wiem co tam robi. Dorabia żetony, za mało jej fejmu. TV nie ma specjalistów od tańca - zatrudnia fitness boginię i Instamilionerkę. Wiarygodna dla widza jak Grabowski w “Tańcu z Gwiazdami”. Pasuje tam jak jego limeryki do Justyny Żyły, z której gwiazda taka jak z kucyka ogier, a tancerka jak temperówki glory hole. Ale nie o beztalenciach. Nowakowska te wygibasy, często trudne, jak na przykład choreografia z klipu “Try” P!nk komentowała z takim przekąsem i niesmakiem jakby miała w ustach gumę o smaku popsutych brokułów. Chodakowska też do powiedzenia ma zawsze wiele, krzesło pełne emocji, ale jak tylko ktoś odpyskuje to od razu manipulacja. Szybkie Insta zlecenie do jej wyznawców, do kościoła pod wezwaniem “Be Active” i jest od razu rozdziobią Cię uczennice i trenerki. Lincz u Chody na profilu gorszy niż w kraju homoseksualizm. Dystans do siebie zerowy, od razu “mówię NIE przemocy” i sala rozpraw. A może by tak poluzować warkoczyk? Roztańczyć to spięcie mięśni? Może jaka Lambada? Mnie się bardzo nie spodobało, że program rozrywkowy traktowany jest z powagą taką jak pierwsze komunie i bierzmowania zatem w komentarzu w sieci dałem temu upust. Proszę Państwa to jest telewizja na weekend, a nie Bitwa pod Grunwaldem na śmierć i życie. Napisałem, że Nowakowska zachowuje się jak zawistna pinda i krytykuje tylko co ładniejsze i zdolniejsze kobiety oby je ino umniejszyć. I ten komentarz pierdolnął w social mediach, a ludzie pod zdjęciami jury na Insta pisali tak: "Super podsumował to Fetysz, bla bla bla, zgadzam się, bla bla bla, stop osadzaniu w takich programach na miejscu jury celebrytów. Cieszę się, że naczelny komentator tragicznego polskiego show biznesu i jego obłudy wypowiedział się w tej sprawie". Ani ze mnie naczelny, ani komentator, ale jak cytują to przecież miło. Słowa moje dotarły do samej zainteresowanej. I postanowiła napisać, że jej przykro, że tak o niej myślę, bo ona czyta moje wypociny w sieci, a ja taki hejt, a przecież ona ma na koszulce "Szanuje nie hejtuje", żongluje przed oczami tym hasłem i no cóż, dalej czytać będzie, choć skaleczyłem jej serce, ale i swojej opinii ani punktacji ona nie cofa, bo takie jej zadanie, taki programowy los. Z racji powagi sytuacji i swojego wieku, jako starszak, postanowiłem odpisać. Uświadomiłem jurorkę, że to żaden hejt, a opinia, zwykła krytyka i że hejt to dopiero na nią spadnie wszak jest jak Barbie i ma wszystko – urodę, wdzięk i talent (a to w Polsce niewybaczalne), a do tego odwagę.

Bo na przykład taka Rozenek-Majdan to na dźwięk mojego nazwiska ponoć zarzuca trenem i w długą po kolejne odszycia albo wywiady kopie, a Ida dawaj za cugle i prosto do jaskini smoka. Idź na całość normalnie - będzie pożarcie albo wygrana. Przyszła w czeluści prywatnych wiadomości, kawa na ławę i wygrała, bo ja szanuję takich ludzi co otwarcie powiedzą: Słuchaj stary, to nie fair, zabolało mnie to. Umieć stawić czoła krytyce to zaleta. Jak się ma opinię to trzeba mieć twardą dupę w zapasie i dystans do siebie, a nie “eeeeeeyyyy cienki Bolek” czy tam inna Macarena.

Myśmy trochę zgłupieli. Zagalopowaliśmy się w siną dal (nie)rozumowania pojęcia “hejtowania”. Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał – wszędzie hejt. Złodziej, gwałciciel czy zwykła lambardziara – w Polsce zawsze ofiara hejtu. I wszyscy się skarżą, sądzą, grożą, przezwyciężają na scenie nienawiść zamiast przyjąć na klatę i poprawić. Albo po katolicku w pierś się uderzyć – MOJA WINA. Za oceanami wszyscy się ze wszystkich śmieją i się nie obrażają, tylko u nas te poślady ciągle ściśnięte żalem. Lub strachem przed reklamowanymi wszędzie niezapowiadanymi upławami. Zamiast ściskać dupsko wal do drzwi krytyka jak Jehowy aż dostaniesz odpowiedz: o co ci chodzi, ar ju talking tu mi? Nie rób z siebie ofiary. Ofiarność od dawna jest démodé. Nie podciągaj wszystkiego jak ciała na drążku pod hejt. Masz opinię? Miej odwagę jej bronić. Bądź jak Nowakowska. Na barykady, a nie pisma i przyczajki. Brawo Ty, Ida.